ღ Lisandro Aristimuño – najbardziej kojący głos świata
Kompletne pustkowie. Kręta górska droga w Andach. To jeszcze Argentyna, czy już Chile? Widoki może i zapierające dech w piersiach, jednak mimo wszystko po prawej przepaść. Z głośników muzyka, która nieco uspokaja, ale nie nuży. Przyjemny męski głos i intrygujący tekst dopełniają wyjątkowej atmosfery. Tak właśnie, jadąc z poznanymi w drodze Argentyńczykami do jednej z głównych atrakcji regionu, ponad stuletniej rzeźby Chrystusa Zbawiciela Andów (esp. Cristo Redentor de los Andes) na granicy argentyńsko-chilijskiej, poznałam muzykę Lisandro Aristimuño.
Są takie dni, kiedy absolutnie wszystko idzie nie tak, jak powinno i mam nieodpartą ochotę wyłączyć świat zewnętrzny. A są i takie dni, gdy natłok obowiązków i spraw „na już” po prostu przygniata. Muzyka pozwala się odprężyć i uspokoić myśli. A już muzyka, którą tworzy Lisandro jest jednym z moich ulubionych anty-stresowych antidotów. Przede wszystkim piosenka „How long?” (powyżej), która już zawsze będzie kojarzyła mi się z podróżą andyjskimi krętymi drogami oraz przez bezdroża argentyńskiej pampy. I choć trudno nadążyć za pozornie oderwanymi od siebie życzeniami wyrażanymi w tekście piosenki („policzyć do 32”, „modlić się o to, czego pragnę najbardziej”, „wiosną zachwycać się twoim głosem”, „napawać się zapachem drewna”, „zmieniać się, by lepszym być”), urzeka jej nieoczywisty przekaz. I niech nie zmyli angielski tytuł! W samym tekście poza „How long?” nie ma ani słowa po angielsku 😉
Hipnotyzujący głos wokalisty, ciekawe aranżacje i wyjątkowy, magiczny klimat utworów sprawiły, że ta muzyka towarzyszy mi do dziś. Jednak to, co cenię w niej najbardziej to intrygujące i poetyckie teksty! To może być zaskoczenie, wszak muzyka latynoamerykańska kojarzy się raczej z mało ambitnym tekstem. Modelowym przykładem niech będzie reggaeton, który określiłabym jako zaawansowaną wersję polskiego disco-polo (mocno zaawansowaną, oni się nie patyczkują!). A jednak są i prawdziwe perełki. Spośród piosenek Lisandro moją ulubioną jest – „Para vestirte hoy”. Tu usłyszymy, że autor chciałby rozebrać piosenkę, by ubrać ukochaną. Romantyczna i zmysłowa, a jednak energetyczna! Idealna na szybki spacer 😉
8 komentarzy
Bea
Piękna ta muzyka :)). Świetny wpis!
nika
Dziękuję! Tak, muzyka jest niesamowita, wciąż zachwycam się nią na nowo. 😉
Pojedztam.pl
To nie do końca nasze klimaty, ale to prawda, że muzyka pozwala spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy.
Zapowiedz
Mam z Argentyną nieco wspólnego, gdyż stamtąd wywodzą się moje korzenie. Chociaż odległe to mam ogromny sentyment. Zawsze chciałam tam pojechać i w końcu kiedyś to zrobię. Przyjaciółka, z którą współprowadzę bloga obiecała, że to będzie w tym roku. Niestety – pandemia! Ale to moje największe marzenie! 🥰
nika
Ja też planowałam na ten rok kolejny wyjazd do Argentyny, ale cóż! Co się odwlecze, to nie uciecze 😉
Aneta Boritzka
Niestety raz jest słońce a raz deszcz. Ja tez bywam takie dni, muzyka wtedy naparwde potrafi wyciszyć moje myśli 🙂 Argentyna – marzenie mojego męża ❤️
Aleksandra Załęska
Zgadzam się z Tobą – to najbardziej kojący głos, jaki słyszałam! Od razu robi się przyjemniej na sercu!
Bookendorfina Izabela Pycio
Barwa głosu pasuje do każdej sytuacji w życiu, kiedy smutek przeważa, kiedy cieszymy się z czegoś, albo kiedy wyczekujemy. 🙂