Nepal,  Podróże

ღ Nepalskie pułapki, czyli jak nie dać się wkręcić?

Nepal słynie z wysokogórskich szlaków, jednego z najniebezpieczniejszych lotnisk na świecie (Lukla) i kaszmirowych szalików. Nie tylko kaszmirowych i nie tylko szalików. Nepalskie targowiska, szczególnie te na Tamelu w Katmandu zachęcają do zakupów różnorodnością materiałów (kaszmir, paśmina, skóry, wełna jaka, wyroby bawełniane), jak i barw. Tu kupimy srebra i przyprawy, tybetańskie misy, inkrustowane szkatułki. O nepalskich wyrobach słyszałam już wcześniej, zatem zabrałam niemal pusty bagaż, by zapakować do niego szaliki, spodnie i inne dobra. Zresztą, gdy tylko weszłam na lotnisko w Warszawie, usłyszałam ciekawą rozmowę z sąsiedniej ławki. Pani w średnim wieku wspominała w rozmowie z koleżanką… skarpety swojego partnera! Bardzo żałowała, że się zniszczyły i musiała je wyrzucić. Jednak wytrzymały wiele lat, nie to co dzisiejsza chińszczyzna. I nie przykułoby to mojej uwagi, gdyby nie powiedziała: „najlepsze skarpety, jeszcze w Nepalu kupione…”. Ach właśnie, nepalskie skarpety! Nie kupiłam.

Tymczasem jest kilka spraw, na które warto zwrócić uwagę. Odpowiadając na tytułowe pytanie – jak w Nepalu nie dać się nabić w butelkę?

  • Nie ufajcie w 100% informacjom, które otrzymacie od miejscowych, zwłaszcza nieznajomych spotkanych na szlaku, często mieszkańców oklicznych miejscowości. Nie chodzi mi o to, że każdy będzie chciał Was oszukać. Wprost przeciwnie, w Nepalu zupełnie nie miałam takiego wrażenia, jak np. w Ameryce Południowej, że co druga spotkana osoba chce mnie okraść bądź oszukać. Jednak przytoczę naszą sytuację z powrotu szlakiem Ghorepani Poonhill Trek. Podróżowałyśmy razem z nepalskim przewodnikiem. Wracając, planowaliśmy złapać autobus, z którego korzystaliśmy kilka dni wcześniej rozpoczynając trekking. Wiedzieliśmy, że autobus rusza stamtąd około 14. Gdy przechodziliśmy przez tę miejscowość, zaczepił nas mężczyzna, pytając czy jesteśmy głodni bądź szukamy noclegu. Nasz kolega zaczął z nim rozmawiać po nepalsku. Mężczyzna powiedział mu, że tego dnia autobus nie jeździ. Dziwne, prawda? Poszliśmy dalej. Gdy spotkaliśmy kolejnych lokalnych ludzi, również zapytaliśmy o autobus. Powiedzieli, że odjechał. Ponieważ mieliśmy już kilka sprzecznych informacji, postanowiliśmy iść trasą autobusu. Do Pokhary zabraliśmy się z ekipą przejeżdżającą jeepem. A autobus? Oczywiście, jechał później, widzieliśmy go po drodze. Wniosek? Informacje warto zweryfikować. Ktoś może mieć nadzieję, że zostaniemy na szlaku o jedną noc dłużej i skorzystamy z noclegu w jego pensjonacie. Nas poniekąd uratowało to, że był z nami Nepalczyk, który wiedział, że nie zawsze i wszystkim można ufać oraz fakt, że miałyśmy już bardzo ograniczony czas.

  • Zakupy. To obszerniejszy temat. Nepal to wspaniałe miejsce na zakupowy szał. Wszystko piękne, stosunkowo niedrogie i (w większości) dobrej jakości. O czym pamiętać?

  • Targować się! Handlarze z założenia podają wyższą cenę niż ta, za którą chcą nam sprzedać produkt. Oczywiście, jeśli chcecie zapłacić wyjściową cenę…

  • I tu pojawia się pytanie – Skąd mam wiedzieć, jaka cena jest uczciwa? Zapytaj kogoś na miejscu. Kogoś, kto spojrzy na sprawę obiektywnie. To może być przewodnik czy osoba z recepcji. Poznasz wtedy rząd wielkości. Gdy sprzedawca zaproponuje cenę o 1/3 wyższą – podziel ją na pół! Krakowskim targiem spotkacie się w pół drogi i wszyscy będą zadowoleni 😉

  • Jeśli jednak zaproponuje cenę dziesięciokrotnie wyższą… uciekaj! Naturalnie, zdarzają się nieuczciwi sprzedawcy. Choć należą do rzadkości, możecie ich spotkać. Tu przypomina mi się sprzedawca z Pokhary, który chciał nam usilnie wcisnąć szal (dziś na dodatek wiem, że chiński, ale o tym za chwilę…). Gdy przekonywał moją kumpelę o zasadności tego zakupu, kolega przewodnik odciągnął mnie na bok mówiąc: “powiedz jej w Waszym języku, że to oszust i spadamy”. Tak też było, koleś chciał nam wcisnąć szal za kilkakrotnie wyższą cenę.

  • Jesteś w Nepalu? Chcesz wspierać gospodarkę tego kraju? Kupuj nepalskie produkty! Podróżując po wielu krajach natkniemy się na targi pełne pamiątek i, jak zapewne wiecie, większość z nich przyjeżdża na te targowiska z Chin. Są jednak miejsca wyjątkowe. Tak jak w Argentynie czy Boliwii kupimy wspaniałą artesaníę, tak w Nepalu możemy zakupić wspaniałe lokalne wyroby, np. szale z kaszmiru czy paśminy. Ale! Dostępny jest nie tylko nepalski, ale również chiński kaszmir. Znajdziecie też wachlarz produktów z innych krajów Azji, jak np. tajskie gacie. Ale te będą oznaczone metką z napisem: “Made in Thailand”, więc zakupicie je świadomie. A produkty chińskie… cóż, nie mają żadnego opisu sugerującego kraj pochodzenia. Jak więc je rozpoznać? Zapytajcie sprzedawcę! W większości przypadków są uczciwi i pokażą Wam, które produkty pochodzą z Nepalu, a które nie. Szaliki nepalskie są zresztą oznaczone metką z napisem: “Made in Nepal”. A jaki jest znak rozpoznawczy chińszczyzny? Piękne, kolorowe wzory! Wzorzysty szal bez informacji o kraju pochodzenia? Jest z Chin. Jednokolorowy, również bez kluczowej informacji na metce? Pochodzi z Chin. Warto wziąć takie dwa szale do ręki i po równać materiał – nepalski kaszmir jest nieporównywalnie milszy w dotyku. A jeśli podoba Wam się wzorzysty chiński szal? Śmiało! Zamówicie go o połowę taniej na AliExpress 💰

komentarzy 5

  • Karolina z Zapowiedz

    Świetny wpis! CHOCIAŻ obiecałam sobie, że już Twojego kolejnego nie przeczytam. Powód? Po ostatnim wpisie wciąż zastanawiam się ile schabowych w swoim życiu zjadłam. Potem przeszłam do schabowych. Strasznie mnie to zmęczyło, ale potem jeszcze całą noc dzieliłam pierogi na konkretne rodzaje, porcje, No i wielkość, bo wiadomo, pierog pierogowi nierówny! Bardzo mnie cieszy to, że tu trafiłam.

    • nika

      O nie! To jest poważny dylemat! 😉 Ale jeśli założysz, że co drugą/trzecią/dziesiątą niedzielę czy np. raz w miesiącu są schabowe… Ciekawe są takie rozkminki, oj ciekawe 😉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *